czwartek, 28 marca 2013

Rozdział Sześćdziesiąty Siódmy (z Dedykacją dla Najaktywniejszych ;*)


Siedziałam w pokoju w Chicago i zastanawiałam się, co odpisać na list, który dostałam.  Był podpisany imieniem i nazwiskiem i był do mnie skierowany.  Pisała jakaś dziewczyna, że jest w ciąży i co najśmieszniejsze, twierdziła, że z Harrym…
Harry’ ego nie było w domu, gdy przyszedł list i siedziałam i czekałam na niego. Byłam ciekawa, jak zareaguje na te głupoty. Dziewczyna pochodziła z Polski i twierdziła, że zaszła w ciążę, w czasie, gdy byliśmy w Warszawie. Nie mogłam sobie przypomnieć, czy Harry był bez przerwy ze mną, czy się gdzieś szlajał sam. Potraktowałam to jako dowcip mało śmieszny. Byłam ciekawa reakcji Hazzy.
Darcy skończyła półtora roku i już biegała jak oszalała. Wszędzie było jej pełno. Była pupilką wszystkich. Chłopaków Lou i Ellie, tłukła równo, chociaż oni też od czasu do czasu jej oddawali. Gdy któryś ją uderzył, podnosiła wrzask na całą chałupę. Wszyscy biegli jej na ratunek i chłopakom się dostawało za niewinność. Stawała się małą terrorystką. Walczyłam z tym od pewnego czasu, gdy przyuważyłam jej zachowanie. Nikt nie chciał mi wierzyć i wszyscy ją rozpieszczali, a Harry najbardziej.
Miałam wizytę kontrolną dzisiaj u doktora Jana, wyznaczoną na jedenastą. Było wpół do dziesiątej.
Odłożyłam list i pomyślałam, że porozmawiam o tym z Harrym później. Poszłam do Nialla, zapytać się, czy zajmie się Darcy, w czasie, gdy będę u lekarza. Niall był ukochanym wujkiem Darcy, bo mogła z nim wszystko zrobić.  Doskonale zdawał sobie sprawę, że jest pod jej pantoflem, a od momentu, kiedy Ewelina z nim zerwała, kochał ją jeszcze bardziej. Śmiał się, że będzie jego żoną.  Harry strasznie się wściekał, gdy to słyszał i nie chciał tego przyjąć do wiadomości. Niall sobie oczywiście żartował, a Harry brał to bardzo poważnie do wiadomości.
- Z nim nie można pożartować- skarżył się Niall- zrobił się za dorosły.
- No, co chcesz… Jest odpowiedzialny za swoją rodzinę- powiedziałam.
- Za bardzo- odpowiedział.
Zaprowadziłam Darcy do Nialla i pojechałam do doktora Jana.
W poczekalni nikogo nie było, więc od razu zostałam przyjęta i oczywiście doktor Jan powiedział:
- Jak tam moje ulubiona pacjentka się miewa?
- Doskonale- odpowiedziałam.
Doktor przeprowadził badania i powiedział:
- Moje gratulacje!
Musiałam mieć bardzo zaskoczoną minę, bo zaczął się śmiać.
- Jest pani w ciąży!
- Jak to panie doktorze?! To niemożliwe!
- Dlaczego niemożliwe?!- zapytał doktor- Czy jest powód, że pani mówi, że to jest niemożliwe?
- Nie, no nie ma…- powiedziałam.
- Zdaje się, że jesteście bardzo zgodnym małżeństwem- powiedział doktor.
- No, raczej tak- powiedziałam.
- No, więc nie widzę powodu, żeby pani miała twierdzić, że to nie możliwe- podsumował doktor.
- Dopiero wyszliśmy z pieluch…
- Pora najwyższa, jeśli myślicie o większej ilości dzieci.
Zaczęłam się zastanawiać, co powie na to Harry… Ale sama tego nie zrobiłam- pomyślałam.
- Panie doktorze, to który to jest miesiąc?- zapytałam.
- Wygląda na to, że zaczął się trzeci.
- Nie czułam żadnych objawów. Nic.
- Dla potwierdzenia, zrobimy jutro badania- powiedział doktor- proszę jutro przyjść na czczo i proszę przynieść mocz do analizy.
Doktor widział, że jestem przerażona i zapytał:
- Ja mam porozmawiać z pani mężem?
- Nie, sama mu podam tą wiadomość- powiedziałam stanowczo.
Zastanawiałam się, w jaki sposób mu to powiem, ale musiałam się najpierw sama oswoić z wiadomością, którą przed chwilą usłyszałam.
Z ostatnich wiadomości, jakie miałam o ciążach, było, że Danielle była w ciąży. Faktycznej. Teraz znowu ja. Czy ja muszę być zawsze tą drugą?!- zdenerwowałam się.
Musiałam ochłonąć, za nim wsiądę do samochodu. Zastanawiałam się, jak Harry zareaguje na tą wiadomość. Chociaż Darcy była jego oczkiem w głowie. Może będzie szczęśliwy- pomyślałam- zaraz, zaraz. Najpierw muszę się pomyśleć, czy ja jestem szczęśliwa, z tego powodu…- dyskutowałam ze sobą.
Po pewnym czasie wyszło mi, że chyba jestem szczęśliwa i wcale mi nie przeszkadza, czy Harry będzie szczęśliwy, czy nie.
Gdy ochłonęłam, włączyłam radio, potem stacyjkę i ruszyłam z pod szpitala.
Postanowiłam zrobić Harry’ emu niespodziankę. Wstąpiłam do sklepu z odzieżą dziecięcą i kupiłam malutkie buciki. Byłam bardzo ciekawa jego reakcji.
Przyjechałam do domu i nic nikomu nie mówiąc wróciłam do pokoju. Zapakowałam buciki tak jakby na prezent i postawiłam na jego części łóżka. Po niedługim czasie wrócił Harry. Przyszedł do pokoju i zapytał:
- Jak tam wizyta?
- A dziękuje. Bardzo owocnie.
- A co to jest?- zainteresował się.
- Prezent dla ciebie- odpowiedziałam.
- Od kogo?
- Zobacz- powiedziałam.
Podszedł do łóżka, wziął prezent i zaczął rozpakowywać. Siedziałam i obserwowałam jego reakcje. W pierwszej chwili nie wiedział, co jest grane, potem podskoczył do mnie i zapytał:
- Czy to jest to, o czym myślę?!- zapytał z nadzieją w oczach.
- A o czym myślisz- zapytałam przekomarzając się.
- Czy będziemy mieć następnego dzidziusia?- zapytał z niedowierzaniem.
- Na to wychodzi…
Harry złapał mnie i zaczął ze mną tańczyć, wydając okrzyki radości. Okrzyki radości, zwabiły do nas do pokoju parę osób i większość przyglądała nam się nie wiedząc o co chodzi.
- Będę tatusiem!- krzyknął Harry.
- No przecież już jesteś- powiedział Niall.
- Ale znowu będę!
Niall’ owi zrobiły się kwadratowe oczy.
- Czyli ja będę drugim wujkiem?!- krzyknął z niedowierzaniem i przyłączył się do Harry’ ego. Teraz obydwoje wrzeszczeli na całego.
- No, czego się dziwisz? Przecież to normalna rodzina- powiedział Liam- Moje gratulacje! Cieszę się bardzo z waszego szczęścia!- kontynuował.
- A ja mam też dobrą wiadomość dla was- powiedział Niall.
- Jaką?- zapytałam.
- Pogodziliśmy się z Eweliną- powiedział.
Zayn na to przekręcił oczami.
- Nudy- powiedział.
- Jakie nudy?! Tak się cieszę, Niall, że wreszcie ci się układa!- krzyknęłam.
- Planujemy szybki ślub, żebyśmy się znowu nie rozmyślamy. Ten okres narzeczeństwa był zbyt długi.
- A co na to Kasia?
- Kasia nie ma tu nic do gadania. Ewelina decyduje teraz już sama za siebie.
- I gdzie planujecie ślub?
- Chyba tak jak wy… Załatwimy to w Warszawie… Jeszcze nie zdecydowaliśmy, gdzie. Oczywiście czujcie się wszyscy zaproszeni.
Zeszliśmy do salonu, żeby uczcić te dwie dobre wiadomości.
Zrobiło się bardzo wesoło. Louis stwierdził, że muszą też popracować, na co Eleanor mu powiedziała, że wystarczą im bliźniaki, ale nie dawał za wygraną. Powiedział, że będzie robił wszystko, żeby Ellie namówić.
Zbliżały się wakacje i mieliśmy się rozjechać po różnych miejscach. Mieliśmy jechać do Miami, odwiedzić Gabrielę z Jay’ em. Mieliśmy już zaklepane bilety od momentu, kiedy byliśmy we Francji u Dominiki i Geffa. Stosunki między Harrym, a Jay’ em bardzo się zmieniły. Nawet się polubili. Powiedziałabym więcej. Nawet się zaprzyjaźnili. Bardzo się z tego powodu cieszyłam, bo chciałam się widywać z Gabrielą i nie stracić z nią kontaktów. Gdyby Harry nie zaakceptował Jay’ a, nie byłoby możliwe, utrzymywanie dalszej znajomości. Dzięki Bogu jakoś się dogadali, a pewnie awantura, która odbyła się u Dominiki też spowodowała, że Harry przemyślał pewne rzeczy. Byłam z niego dumna, że nie jest już taki zazdrosny.
A propos zazdrości. Przypomniałam sobie list. Poszłam na górę, aby raz jeszcze go przeczytać. To nie było możliwe.
Jakaś głupia faneczka, znowu chce rozbić nasze małżeństwo- pomyślałam.
Nad listem zastał mnie Harry.
- Czemu tu siedzisz? Czemu nie jesteś z nami?- zapytał.
- Dostałam jakiś dziwny list- powiedziałam- nawet nie wiem, czy ci pokazywać.
- Czy on dotyczy mnie, że nie chcesz mi go pokazywać?
- No, coś w tym rodzaju.
- To musisz mi pokazać. Umawialiśmy się już kiedyś, pamiętasz?
- Pamiętam. No dobrze. To masz.
Harry zaczął czytać.
- Co to za kretynizmy?! Ja nie znam takiej osoby… Po za tym, jak może być ze mną w ciąży, jak ja z nikim nie sypiam, tylko z tobą!- zdenerwował się.
- No, właśnie tak pomyślałam, że jakaś fanka chce rozbić nasze małżeństwo.
- Wiesz, co? Damy to do prawnika.
- Zgłupiałeś?! Daj spokój.
- Ale ona sobie ubzdurała Bóg wie co, teraz będzie nas nękać. Skąd ona w ogóle ma nasz adres?!
- Właśnie się zastanawiałam, skąd ma…
- Nie mam bladego pojęcia- odpowiedział Harry.
- Czy gdzieś na jakiejś imprezie nie zabalowałeś?- zapytałam.
- No, przecież na wszystkie przyjęcia chodzimy razem- powiedział Harry.
Faktycznie. Chodziliśmy wszędzie razem, a Harry bardzo mnie pilnował i nie oddalał się za bardzo ode mnie.
- Trzeba będzie tą sprawę oddać do prawnika. To jest za poważna sprawa. Mówię ci- powiedział poważnie- chyba mi wierzysz?
- W co?
- Że cię nigdy nie zdradziłem.
Walczyłam zawsze z Harrym o zaufanie, więc teraz nie mogłam powiedzieć, że nie wierzę, ale jakieś ziarnko niepewności zakiełkowało w mojej głowie.
Widziałam, że Harry był zdenerwowany tą sytuacją, więc zgodziłam się, aby rozmawiał z prawnikiem. Na pewno wtedy sprawa się wyjaśni. W każdym bądź razie miałam taką nadzieję.
Postanowiłam się cieszyć naszym małym szczęściem i nie zastanawiać się tym czymś.
- To, co? Idziemy na dół? Ma być wystawna kolacja na naszą część.  Kazik szykuje jakieś przyjęcie- powiedział Harry- musimy iść na dół.
Zeszliśmy na dół do jadalni. Stół był wspaniale zastawiony. Wszyscy już czekali tylko na nas i rzucili się na nas z gratulacjami. Niedawno gratulowałam Danielle, że zaszła w ciążę, a teraz ona mnie.
-To dobrze, że będziemy razem chodzić w ciąży. Tak ci zazdrościłam i Ellie, że chodzicie razem…
- Liam, ja cię proszę. Jak Danielle zacznie rodzić, to nigdzie mnie nie ciągnij. Błagam- powiedziałam.
Wszyscy wybuchli śmiechem.
- Postaram się- powiedział Liam.
Usiedliśmy do stołu i Kazik zaczął podawać swoje specjały.
- Wybacz. Śledzia jeszcze nie zdążyłem zrobić. Muszę go zamówić z Polski.
- Ale ja jeszcze nie mam zachciewajek- zaczęłam się śmiać.
- Muszę się przygotować- powiedział poważnie Kazik.
Parsknęłam śmiechem. Nałożyłam sobie sałatki jarzynowej.
- Rozumiem, że bez selera jest?- zapytałam.
- No, przecież wiesz, że nie podałbym dla ciebie sałatki z selerem.
- Chyba, żebyś mu podpadła- zażartował Louis.
- A wy nic?- zapytał Zayn.
- No, przecież powiedziałem, że musimy się wziąć do roboty- powiedział Lou.
- Co? Mało masz roboty z bliźniakami?!
- Stają się coraz starsze. Niedługo wujek Zayn pójdzie w odstawkę- powiedział Zayn.
- To się postaraj o własne.
- Kiedy nie mogę znaleźć żadnej takiej, która by była odpowiednia.
- Nie baw się w księcia z bajki, tylko poszukaj normalnej dziewczyny- powiedział Harry.
- Przecież ty nie szukałeś normalnej dziewczyny!
-Szukałem normalnej, a nie fanki- odpowiedział mu Harry.
- Ale Megan jest fanką!
- Ale jest normalna!- odpowiedział Harry.
-Y… Dzięki?- powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Miło to widzieć- powiedział Niall, między jednym, a drugim kęsem.
Harry się uśmiechnął pod nosem.
- Nie wiecie, czy Derek  jest, czy nie pojechał na urlop?- zapytał Harry.
- A co się stało?- zapytał Liam.
- Muszę się z nim skontaktować.
Zapanowała cisza.
-Mamy taką przykrą sprawę i muszę to załatwić z Derekiem.
- A… Ale…. O co chodzi?- zapytał Zayn.
Harry zaczął opowiadać o liście i w pewnym momencie przerwał i powiedział:
- A co ja będę wam opowiadał. Zaraz go przyniosę- poszedł na górę.
Oczywiście za chwilę przyszedł i przyniósł list. Podał go Liam’ owi, który zaczął czytać.
- To oburzające- powiedział Liam- masz rację, że chcesz się skontaktować z Derekiem. Takie rzeczy trzeba od razu w zarodku niszczyć. Dawno dostałaś ten list?
- Dzisiaj- odpowiedziałam.
- Wygląda na to, że będziemy się musieli przenieść, bo nasz adres wyciekł już do Internetu… Teraz musimy coś znaleźć, a przeprowadzimy się po wakacjach. Znajdziemy jakiś dom… Chyba, że się przeniesiemy do Europy…
- Ale tu często bywamy- zauważył Niall.
Wszyscy poczuli się trochę osaczeni. 
- Słuchajcie. Trzeba przemyśleć sprawę. Niech każdy myśli osobno. Spotkamy się tu… Nie wiem… za dwie godziny? Może coś wymyślimy, a ty się skontaktuj z Derekiem- powiedział Liam.
- Myślę, że wszyscy powinniśmy pojechać z Harrym do Dereka…
- To może niech derek przyjedzie do nas?- zaproponowałam.
- Wiesz, że to niezły pomysł- powiedział Liam.
Harry zadzwonił do Dereka  i poprosił, aby przyjechał.
Zaintrygowany przyjechał bardzo szybko.
- Co się stało?- zapytał- macie jakieś nie najciekawsze miny.
- Jak to przeczytasz, to sam będziesz miał taką minę- powiedział Louis.
Weszliśmy do salonu i rozsiedliśmy się na czym popadnie. Harry podał Derek’ owi list, a ten zaczął od razu czytać.
- Rozumiem , że się nie przyznajesz- powiedział nie odrywając wzroku od kartki.
- No, czyś ty na głowę upadł?! Zresztą w tym czasie, co ona tam podaje, byliśmy w trasie koncertowej, a Megan razem z nami.
- Wiesz, nie wiem, czy to w ogóle ruszać- powiedział Derek- jest takie powiedzenie: Nie ruszaj gówna, bo będzie śmierdzieć.
- Tak, ale to zaraz przedostanie się do Internetu, a ja sobie tego nie życzę- powiedziałam.
- Wiadomo, że w Internecie są same bzdury- powiedział Derek.
- Nie zawsze- zaprotestowałam.
- No, chyba, że macie takie podejście. Widzę, że żona stoi twardo obok ciebie.
- A dlaczego ma nie stać?- zapytał się Harry.
- Jeśli chcecie, możemy pozwać dziewczynę do sądu. Będzie się to wiązało z pewnymi kosztami. Poza tym trzeba będzie zrobić badania genetyczne.
- Proszę bardzo. Możemy zrobić- powiedział Harry. Pewność, z jaką powiedział, rozwiała wszelkie wątpliwości, które się zrodziły w mojej głowie.
- Jesteś tego pewien?- zapytał Derek.
- Całkowicie- odparł Harry.
- Okej. To piszę pozew do sądu i rozpoczynamy procedurę. Tylko wiesz, że będzie o tym głośno?
- Wiem, ale chcę mieć spokój potem. Mam dosyć głupich wyskoków, jakiś kretynek… Uważam to jako potwarz i nie zgadzam się na takie głupoty.
Wszyscy byli pod wrażeniem, a najbardziej ja.
Po spotkaniu wróciliśmy do pokoju. Darcy już spała, położona do łóżka przez Kazika.
- Jak to zrobiłeś?- zapytałam.
- Ma się swoje sposoby- powiedział Kazik wychodząc.
- Całą radość mi popsuła ta cholerna dziewucha- powiedział zdenerwowany Harry.
- Chyba nie powinnam ci pokazywać tego listu- powiedziałam.
- Bardzo dobrze, że mi pokazałaś, bo to dotyczy nas obydwojga- powiedział stanowczo.
Zadzwoniłam do mamy, bo dawno z nią nie rozmawiałam.
- Właśnie miałam do ciebie dzwonić. U nas huczy od jakiś głupich plotek.
- A jakich plotek?
- Że Harry ma dziecko z jakąś dziewczyną. Coś wiesz na ten temat? Dziewczyna występuje we wszystkich mediach i opowiada, jak to została zgwałcona przez Harry’ ego.
- A kiedy to miało być?- zapytałam.
- Wiesz, że nawet.  Nie wiem. Tego nie podają.
- Była głupia i przespała z Harrym, to jej sprawa- powiedziałam.
Zobaczyłam, że Harry ma coraz większe oczy.
- Czy Harry siedzi koło ciebie?- zapytała mama.
- Tak. Dzwonię tylko, aby cię uświadomić, że zostaniesz drugi raz babcią. Rozumiem, że nie wierzysz w te plotki.
- Już sama nie wiem. Ona jest taka przekonywująca…
- MAMO! Przecież myśmy w tym czasie, co ona twierdzi, byliśmy we Francji. Nie byliśmy w Polsce!
- Jeśli tak mówisz, to oznacza, że kłamie.
-Ona prawdopodobnie chce zaistnieć w mediach… Bo jeśli chodzi o skłócenie nas z Harrym, to na pewno nie ma szans.
Mama się trochę uspokoiła.
- Nie wierz w te bzdety- powiedziałam.
- Naprawdę jesteś w ciąży?!
- Tak jestem i jestem bardzo z tego powodu szczęśliwa.
- Już miałam dzwonić do Harry’ ego i z nim poważnie rozmawiać- powiedziała mama- dobrze, że zadzwoniłaś. Michał też mi mówił, że na pewno jest to jakaś plotka.
- Słuchaj Michała- powiedziałam.
- Przecież go słucham- zaczęła się śmiać mama.
Harry się przysłuchiwał naszej rozmowie i się nic nie odzywał.  Siedział spokojnie obok mnie i słuchał. W pewnym momencie nie wytrzymał i powiedział:
- Przecież wiesz, że nie dam Megan skrzywdzić. Wiesz o tym. Przysięgałem ci nawet!- krzyknął.
Zatkało mnie.
- Jak to przysięgałeś?
- A… To nasze dawne…
- Czy wy mi wreszcie powiecie o co chodzi?!
- Harry wytłumacz Megan potem.
- Wolałbym, żebyś ty to powiedziała.
- Dobrze. A kiedy będziecie w Polsce?
- No, nie prędko…
- To może ty przylecisz do nas?
- Nie, chcę wam kłopotu robić.
- Przyjeżdżaj- powiedzieliśmy równocześnie.
- No na takie dictum nie mogę powiedzieć  „nie”. Nie wiem tylko, co Michał na to powie.
- To przyjeżdżaj z Michałem. Też się za nim stęskniliśmy.
- Co? Mam przywieść ci śledzie?- zapytała mama.
- Kazik będzie ci bardzo wdzięczny.
- Tylko Kazik?
- Niall też.
- A ty?
- Ja jeszcze nie mam zachcianek- zaczęłam się śmiać.
- Okej. Masz śledzie jak w banku- powiedziała mama.
- To znaczy Kazik- poprawiłam ją.
- No, dobrze. Niech ci będzie Kazik. A ty nie będziesz jadła?
- Spróbuję- powiedziałam.
Mama zaczęła się śmiać.
- Widzisz Harry, co ja z nią mam?
- A co ja z nią mam…- powiedział Harry.
Mama wybuchnęła śmiechem.
- To jak się coś namówimy z Michałem, to damy wam znać.
Nie widziałam się już bardzo dawno z mamą, więc bardzo się ucieszyłam na pomysł przyjazdu jej.  Skończyliśmy rozmawiać.
- Trochę mi twoja mama poprawiła humor- powiedział Harry- Idę się myć- powiedział Harry.
- A co byś powiedział na jacuzzi?- zaproponowałam.
- Mmm… To jest interesujące. Faktycznie tam dawno się nie kąpaliśmy- odpowiedział- idę zaraz napuszczę wody- i zniknął w łazience.
W między czasie przebrałam się w kostium i założyłam szlafrok. Gdy weszłam do łazienki, Harry siedział już w jacuzzi i gdy mnie zobaczył, miał bardzo zdziwioną minę.
- A tobie co się stało?- zapytał.
- Zimno mi…- powiedziałam niewinnie.
- To zdejmuj ten szlafrok i chodź do mnie. Zaraz cię ogrzeję.
- Zimno mi- powtórzyłam- nie zdejmę.
- Nie?- złapał mnie za rękę i wciągnął do jacuzzi.
Szlafrok, wszystko było na mnie mokre. Nie zdołałam wrzasnąć, bo zamknął mi usta swoimi ustami. Wydałam z siebie jakiś dziwny dźwięk.
- Cicho, bo zaraz ktoś przyjdzie- powiedział- sama się o to prosiłaś. Nie za ciepło ci teraz?
- Troszkę.
- To zdejmuj ten szlafrok.
- Kiedy się zaplątałam i nie mogę nic zrobić. Pomóż mi do cholery!
Harry dostał ataku śmiechu.
- Nie śmiej się, tylko mi pomóż, bo zaraz stąd pójdę. Nie wiem w prawdzie jak, ale wyjdę.
Harry pomógł mi ze szlafrokiem i zaraz poczułam, że jestem naga.
- Prosiłam tylko o szlafrok…- powiedziałam.
- Nie wygłupiaj się- powiedział.
Chlusnęłam go wodą. Wziął mnie podtopił. Gdy się wyzwoliłam i złapałam powietrze powiedziałam:
- Kretynie! Chcesz ciężarną utopić?!
- O… Przepraszam. Zapomniałem.
Skończyło się na tym, że podtopiłam również ja jego. Gdy wyszedł z pod wody, miał proste włosy.
- O! wyprostowały się!
- Chcesz tatusia utopić?!
- Co tam się dzieje?!- usłyszeliśmy zza ściany.
- Porachunki małżeńskie!- krzyknął Harry.
- A to się rachujcie tam!- usłyszeliśmy w odpowiedzi.
Dostałam ataku śmiechu.
- Tylko dzieci nie budźcie!- znów krzyknął Louis.
- A ty co? Spać nie możesz?
- My tu z Ellie mamy inne sprawy do załatwienia.
- Tylko nie pracujcie za mocno, bo się czworaczki urodzą- powiedział Harry.
Usłyszeliśmy ryk za ścianą.
- Ja ci dam czworaczki!- usłyszałam głos Ellie- jutro się z wami policzę!
Wyskoczyłam z jacuzzi i powiedziałam:
- Dobranoc wszystkim!
- Dobranoc!
Usłyszałam płacz Darcy. Pobiegłam do jej pokoju.
- Darcy, kochanie. Co się stało? Coś cię obudziło?
- Mama. Mama, pić.
- Zaraz dostaniesz. Poczekaj.
- Mama, si.
Wyciągnęłam ją z łóżka i posadziłam na nocniku. Usłyszałam, że Darcy zaczyna wstawać z nocnika, w momencie, kiedy poprawiałam jej łóżeczko.
- Zrobiłaś już?- zapytałam.
- Tak- odpowiedziała.
- Pokaż. Muszę zobaczyć. Rzeczywiście zrobiłaś. Grzeczna dziewczynka. Tatuś na pewno się ucieszy.
Darcy była cała dumna.
- Teraz musisz iść spać. Zakładamy majty i idziesz spać.
- Mama, bajka.
Wiedziałam, że bez bajki nie da rady.
- A może tatuś ci opowie bajkę?
- Mama bajka.
Darcy była dwu języczka, bo chciałam, żeby również mówiła po polsku.  Ja z nią rozmawiałam po polsku, a Harry po angielsku. Nieraz jej się myliło, bo do mnie mówiła po angielsku, a do Harry’ ego po polsku. Ze mną nie było takiego problemu, ale z Hazzą było gorzej.
Opowiedziałam Darcy bajkę o złotej kaczce i gdy skończyłam, wszedł Harry.
- Co tam panienki?- powiedział.
- Ja ci dam panienki.
- Tata! Tata bajka!
- Masz za swoje. Ja już swoją opowiedziałam. Teraz kolej tatusia.
Harry usiadł na fotelu, który został zakupiony pewien czas temu.
- Mama idź.
- Dobrze, kochanie. Już sobie idę.
Wyszłam z pokoju i zaczęłam się cicho śmiać. Mała terrorystka się odezwała.
Położyłam się do łóżka i czekałam, kiedy Harry wróci. Coś go długo nie było. 



* Witam :) Cóż... Opinię zostawiam Wam :D
                                                                   ~Meg

11 komentarzy:

  1. Zajebiste *_* znowu mały Styles bedzie c:

    OdpowiedzUsuń
  2. o jaaa nawet nie wiesz jak mnie zaskoczyłaś że Megan jest znowu w ciąży wow i Darcy już taka duża i mówi łał jestem tak pozytywnie zakoczona bo już chyba wiesz że go ubóstwiam!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. awwwwwww ♥ drugi piękny dzidziuś . ♥ . Kocham . ♥ . bejb :*

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG!!!!!!!!!!! Megan jest znowu w ciąży! Nie no takiego obrotu spraw się nie spodziewałam! Kocham to opowiadanie i pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale głupia ta dziewczyna -,- Jeeeej rodzina Style's się powiększy :D Zaskoczyłaś mnie tym xD A Darcy już taka duża ? Ale słodka jest ♥ Hahah ta akcja mniędzy El, Lou, Harry'm i Megan mnie rozwaliła xD Pisz szybko nexta :D Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  6. kolejny fantastyczny rozdzial mam nadzieje ze next bedzie rownie dobry albo jeszcze lepszy chociaz nie wiem czy jest to mozliwe ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział! Bardzo cię proszę nie kończ jeszcze tego Opowiadania :* Kocham twój styl pisania ! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!! KOCHAM TO OPOWIADANIE! Ale super , że Megan jest w ciąży może tym razem urodzi się chłopiec? Zresztą nie wiem pozostawiam to tobie! Szybko dawaj nexta!

    OdpowiedzUsuń
  9. [SPAM]

    Na moim blogu o One Direction pojawił się już prolog, oto fragment:

    Z perspektywy Cindy
    - Zawsze robisz afery.. Odpuść tym razem.- Rzuciłam przez ramię, nie oglądając się nawet na zdezorientowanego chłopaka. Może i nie jestem miła- ale co bym z tego miała?
    - Zrywasz ze mną, bo lecisz na tego chuja!- Podbiegł najszybciej jak umiał, i złapał moją twarz w dłonie. Poczułam dotyk jego chłodnej ręki... I zapatrzyłam się w te czekoladowe oczy. NIE! Cind, już raz dałaś się wykorzystać. Nie tym razem...
    - Wal się.- Odpowiedziałam krótko, wybiegając przez drzwi liceum Stanford. Tak, tak- uczę się na Stanfordzie. Ale szczerze, w ostatnim czasie mam to wszystko w dupie. Nie jestem jak Kly- idealna, szóstkowa uczennica. Wolę imprezy. Szczególnie teraz... Dopiero zaczęły się studia, a zdążyłam przespać się z Paul'em, i poznać się na nim. Mam dość tego lalusia, szukającego "laski na jedną noc" . Szłam alejkami, omijając wszystkich uczniów, którzy zamierzali spóźnić się na wykłady. Moja rada- nie iść na nie. Zazwyczaj tak robię, kiedy Kly nie ma już w domu. Ona zawsze narzeka.. Że wolę imprezy i alkohol, niż to co teraz najważniejsze- naukę... Szczerze, dziewczyna ma rację. W tym momencie nie obchodzi mnie nic, poza dokopaniu Sophie. Ta dziwka mnie popamięta.

    http://1dstoryaboutlove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz jakieś / bądź znasz opowiadanie z Niallem w roli głównej? :D

      Usuń
  10. Ale super rozdział! Jejciu ale extra rodzinka Styles się powiększy! Kocham to opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń